„Kołyska” czyli od chusty do tragedii

with 2 komentarze

„Nosidełko kołyskowe”, „chusta kołyskowa”, „pozycja kołyskowa” to nazwy, które w świadomym rodzicu powinny natychmiast uruchomić czerwoną lampkę. Temat jest bardzo ważny i mało poruszany, jednak warto się przyjrzeć, ponieważ stawką jest po prostu życie dzieci.
(Na powyższym zdjęciu zaprezentowana jest chusta Womar Zaffiro N11 Banana. Zdjęcie ze strony nosidelko.pl)

Zbyt mała świadomość problemu

Dość dużo artykułów na różnego rodzaju blogach poświęconych jest o szkodliwości noszenia dzieci w wisiadłach, czyli nosidełkach o bardzo wąskim panelu między nóżkami dziecka, które sprawia że maluszek, w najprostszych słowach, wisi na swoim kroczu. Najpopularniejsze firmy produkujące wisiadła to Babybjörn, a z polskich producentów – Womar. Bardzo często takie wisiadełko jest zrobione ze sztywnych materiałów, przez co to maluszek musi dopasować się do jego konstrukcji; przypomnę, że w wypadku chusty tkanej to chusta dopasowuje się przez dociąganie do maleństwa i to jest ta zasadnicza różnica. Zostawmy jednak wisiadła i noszenie przodem do świata na boku, do tego tematu wrócimy. Co by nie było – noszenie w wisiadle jest szkodliwe, nie daje możliwości podwinięcia miednicy i zapewnienia dziecku prawidłowej pozycji zgięciowo-odwiedzeniowej, ale nie istnieją przypadki, gdy noszenie w wisiadle byłoby tragiczne w skutkach. A przy noszeniu w „nosidełku kołyskowym”, czy „chuście kołyskowej” – owszem.

Przykre fakty…

15 listopada 2009 roku George G. Gentzell zabrał swoją nowonarodzoną córkę Matildę na spacer w nosidełku firmy Eddie Bauer, co skończyło się tragicznie. Dziewczynka zmarła 4 dni później z powodu asfiksji czyli zahamowania oddechu.

Nosidełko Eddie Bauer, dokładnie takie samo, w jakim udusiła się Matilda Blanche Gentzel
Nosidełko Eddie Bauer, dokładnie takie samo, w jakim udusiła się Matilda Blanche Gentzel. Zdjęcie pochodzi ze strony http://m.faktychicago.com/wiadomosci/rodzice-oskarzaja-producenta-chust-o-smierc-dziecka,news,6394.html

W pozwie przeciwko firmie Goldbug Inc. i Gold Inc. produkującej Eddie Bauer możemy znaleźć oskarżenia ojca, że nie został ostrzeżony, że pozycja dziecka w chuście może wymuszać przyciśnięcie podbródka do klatki piersiowej, co blokuje przepływ powietrza. Dodatkowo, konstrukcja chusty i spora ilość materiału nad główką dziecka uniemożliwiły cyrkulację powietrza.

Noszenie na leżąco – dlaczego jestem na nie

Jeszcze raz uporządkujmy te najważniejsze fakty, dlaczego noszenie dziecka w pozycji leżącej nie jest dla niego dobre:

Womar - nosidełko Banana N11
Womar – nosidełko Banana N11. Zdjęcie ze strony nosidelko.pl

 

1. Duża ilość materiału dookoła główki dziecka – spójrzmy na świat oczami dziecka, które zostało właśnie włożone do takiej torby na dziecko lub otulone chustą tkaną lub elastyczną do wiązania kołyska. Z prawej i lewej strony znajduje się bardzo dużo materiału, dostęp do powietrza dodatkowo ogranicza ciało rodzica (zazwyczaj biust matki lub brzuch ojca).

2. Brak kontroli nad ułożeniem główki dziecka – niestety bardzo łatwo przy pomocy dużej ilości otulającego dziecko materiału, który jest w ruchu tak samo jak ciało rodzica, można wymusić pochylenie główki do przodu. Warto przypomnieć, że noworodek i mały niemowlak nie ma możliwości kontrolowania ruchów główki, ponieważ ma bardzo słabe mięśnie szyi. Im bardziej główka „idzie” do przodu, tym większe prawdopodobieństwo, że podbródek znajdzie się na klatce piersiowej dziecka, co nieodzownie łączy się z poniższym numerem 3. Warto dodać, że z tego powodu warto też sprawdzić czy ustawienie fotelika samochodowego gwarantuje odpowiednie dla dziecka ułożenie główki. Po szczegóły odsyłam na bloga Osiemgwiazdek

3. Duże prawdopodobieństwo asfiksji (zamartwicy), czyli niedoboru tlenu w organizmie. Tutaj już każdy wie, co się stanie gdy odetnie się człowiekowi dostęp do tlenu.

4. Dziecko nie ma w takim ułożeniu odpowiedniej dla rozwoju stawów biodrowych pozycji zgięciowo-odwiedzeniowej – pewno część z Was oskarży mnie o fizjoterapeutyczny bełkot, ale taka jest prawda. Nóżki dziecka nie są odwiedzione, rzekłabym że są połączone razem, więc odwiedzenie w tej pozycji równa się zero. Jest to szkodliwe dla rozwoju bioder dziecka.

To takie najważniejsze. Kilka innych znajdziecie na godnym polecenia blogu Chustodzieciaki w bardzo dobrym artykule „Dlaczego nie lubię kołyski?”

„Torba na dziecko”

Bebelulu model Lulu, czyli kolejna torba na dziecko.
Bebelulu model Lulu, czyli kolejna torba na dziecko. Zdjęcie pochodzi ze strony http://dzieciecakraina.pinger.pl/

Rodzice łatwo dają się przekonać do noszenia dziecka w kołysce, ponieważ pokutuje stereotyp, że noworodkowi najlepiej jest, gdy leży. Gdy dodamy do tego z pozoru trudne do opanowania wiązania w chuście tkanej i łaknącego bliskości noworodka to rodzic często skłonny kupić taką „torbę na dziecko” nie zdając sobie sprawy z tego, jak ogromne zagrożenie niesie to dla noworodków i małych niemowląt.

 

 

Warto dodać, że producenci chust tkanych i elastycznych  w swoich instrukcjach często pokazują, że można takzamotać chustę, że powstanie nam wiązanie „kołyska”. Dobrze Wam radzę – odpuście je sobie. Niech przykład rodziców zza oceanu będzie wystarczającym świadectwem zagrożenia, jakie noszenie dziecka w chuście na leżąco może mieć konsekwencje.

 

Zdjęcie z instrukcji chusty tkanej firmy Natibaby, czyli wiązanie kołyska, które też szczerze odradzam.
Zdjęcie z instrukcji chusty tkanej firmy Natibaby, czyli wiązanie kołyska. Lepiej nie próbować. Źródło: http://www.natibaby.pl/webpage/sposoby-noszenia.html
Ułożenie kołyskowe dziecka w chuście elastycznej Natibaby, które też szczerze odradzam.
Ułożenie kołyskowe dziecka w chuście elastycznej Natibaby, które też szczerze odradzam. Źródło: http://www.natibaby.pl/webpage/sposoby-noszenia.html

logo_serce_170-130

  • Kupiłam chustę zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami. A założyłam ją jedynie kilka razy tak naprawdę… Choć oczywiscie było to baaaardzo wygodne, a młodej się podobało.

  • ola

    Ja używałam takiej chusty tylko kilka razy i jedynie do znoszenia dziecka 3 piętra w dół do piwnicy, żeby wytachać wózek kiedy miałam zwichnięty nadgarstek – przez miesiąc ręka nieczynna. Ale podtrzymywałam główkę, bo widziałam, że za mocno przyciska się do tułowia, choć nie znałam takich groźnych przypadków.
    Nie polecam!!!!