Społeczny dowód niesłuszności wisiadeł

with 23 komentarze

Czasami lubię sobie powspominać co robiłam i kim byłam zanim zostałam mamą. Po maturze poszłam na studia – najpierw na kulturoznawstwo, później na anglistykę. To pierwsze długie lata pokutowały wśród mojej rodziny i niektórych znajomych jako „luka w życiorysie” i ogólnie kierunek obarczony małym prawdopodobieństwem znalezienia jakiejkolwiek pracy po nim. Dopiero z perspektywy czasu zaczynam doceniać wiedzę, jaką zgromadziłam w trakcie pięciu lat studiów – kultura w szerokim rozumieniu to media, sztuka, jej historia, kultura muzyczna, perswazja, internet. Lubię patrzeć na otaczającą mnie rzeczywistość nieco krytycznym okiem, często dopatruję się tego jak np. mogła powstać dana reklama, dlaczego zdjęcie promocyjne wykadrowano w ten, a nie inny sposób, dlaczego użyto tej, a nie innej czcionki, dlaczego logo danej firmy na mnie działa, a innej już nie. Dlaczego jedna firma wydaje mi się bardziej wiarygodna niż inna. Tylko jak to się ma do chust i nosideł? Ma się, i to bardzo, ponieważ nie mogę wyjść z podziwu jak mocno wypromowany został produkt, którego używa się jako nosidełka dla maluszków od 3,5 kg.

babybjorn
Produkt firmy Babybjörn

 

Społeczny dowód słuszności

Pamiętam jak na pierwszym roku kulturoznawstwa miałam dwa semestry z przedmiotu „Wstęp do psychologii społecznej”, które prowadził pan profesor Wojciszke. Jedną z obowiązkowych pozycji do przeczytania na zaliczenie było „Wywieranie wpływu na ludzi” Roberta Cialdiniego. Rewelacyjna książka, polecam każdemu. Jeden z rozdziałów poświęcony został zasadzie społecznego dowodu słuszności, który zdefiniować można jako to, że „o tym, czy coś jest poprawne, czy nie decydujemy przez odwołanie się do tego, co myślą na dany temat inni ludzie.” (1)

Jak to się ma do noszenia?

„Inni ludzie”, czyli znani, lubiani i szanowani celebryci:

beyonce
Beyoncé

 

Angelina Jolie

 

Heidi Klum
Pink
Sarah Jessica Parker
Alanis Morisette

„Coś”, czyli produkt w tym wypadku firmy Babybjörn, które widać na każdym powyższym zdjęciu.

Babybjörn - zdjęcie producenta. Zdjęcie wykadrowano w ten sposób, że nóżki dziecka są widoczne tylko po połowy ud. Co więcej, fakt że stoi bokiem niewątpliwie zasłania nieprawidłową pozycję dziecka.
Babybjörn – zdjęcie producenta. Zdjęcie wykadrowano w ten sposób, że nóżki dziecka są widoczne tylko po połowy ud. Co więcej, fakt że modelka stoi bokiem niewątpliwie zasłania nieprawidłową pozycję dziecka.

Na podstawie tych zdjęć jesteśmy w stanie uwierzyć, że powyższe mamy, które są niewątpliwym autorytetem dla milionów mam w innych krajach nie chcą dla swoich pociech źle kupując im Babybjörn. Tylko one raczej go nie kupują, tylko je dostają w zamian za to, żeby je wypromowały. Warto przypomnieć tutaj słowa Cialdiniego: „kiedy wielu ludzi coś robi, to zazwyczaj jest to postępowanie właściwe. (…) dostarcza nam wygodnej „drogi na skróty” przy podejmowaniu decyzji, jak należy postąpić.” (1) Z tego powodu przyszła mama będzie skłonna pójść do sklepu i wydać na raz, w zależności od modelu od 667 do 287 zł na nowe wisiadełko dla swojego przyszłego lub świeżo narodzonego dziecka. Bo Angelina tak nosi. Bo Pink tak nosi. Bo Sarah Jessica Parker TEŻ tak nosi, więc coś MUSI w tym być. Proces myślowy zostaje często zakończony wraz ze zmniejszeniem salda na koncie. Tylko w przeciwieństwie do statystycznej mamy powyższe celebrytki zapewne zobowiązane zostały ze strony producenta odpowiednią umową, która określa ile razy mają się publicznie pojawić z dziećmi w wisiadle lub ile razy ma polecić je w wywiadzie nt. macierzyństwa. Potem, z dużym prawdopodobieństwem można zaryzykować stwierdzenie, że produkt ląduje w kącie; z całym szacunkiem celebrytów, oni mają inne problemy na głowach niż śledzenie for i blogów parentingowych czy zdrowe jest noszenie w czymś takim.

Dlaczego akurat wisiadło?

Zaraz, zaraz, dlaczego akurat „wisiadło”? Dlaczego tak pejoratywnie się odnoszę do tego produktu? I nie chodzi mi tutaj tylko o firmę Babybjörn. Jest jeszcze Lascal, Womar, Mothercare, Chicco. Oficjalnie są to „nosidełka dla noworodków”, których wąski panel sprawia, że dziecko wisi na swoim kroczu. Także połączenie słów „wisieć” i „nosidełko” da nam „wisiadełko.

Pozycja fizjologiczna (z prawej strony) i pozycja niefizjologiczna (z lewej strony)
Pozycja fizjologiczna (z prawej strony) i pozycja niefizjologiczna (z lewej strony)
Pozycja dziecka otulonego chustą tkaną (lewa strona) i dziecka w wisiadle (prawa strona)
Pozycja dziecka otulonego dobrze dociągniętą chustą tkaną – brak pionizacji, utrzymanie naturalnej krzywizny kręgosłupa dziecka (literka C, czyli pełna kifoza) i zapewnienie pozycji zgięciowo-odwiedzeniowej (lewa strona) i dziecka w wisiadle – pionizacja, bodziec do przeprostu zarówno przy noszeniu przodem, jak i tyłem do opiekuna i brak POZ (prawa strona)

Wiszenie na genitaliach

Na potrzeby tego artykułu dorwałam dwa wisiadła. Zagraniczne Babybjörn – to droższe, i polski Womar – tańszy odpowiednik. Szerokość panela zarówno w Babybjörn, jak i Womar wynosi 12 cm. Babybjörn zaleca noszenie dzieci w swoim wytworze od urodzenia do 11 kg, Womar – do 13 kg. Zrobiłam porównanie, żeby udowodnić każdemu niedowiarkowi, że dziecko w czymś takim WISI na swoich genitaliach. Wzięłam pieluszki w trzech rozmiarach – 1, 2 i 3 i sprawdziłam jaka jest różnica między wielkością pieluszki, a szerokością panela. Wielkość pieluszki, czyli wielkość pupy dziecka. Rozmiar 1 to waga od 2 do 5 kg; rozmiar 2 to waga od 3 do 6 kg, a rozmiar 3 to waga od 4 do 9 kg. Także są to najpopularniejsze rozmiary, jakie będzie nosić dziecko, które zostanie włożone do wisiadła. Oto wyniki:

Babybjörn:

Babybjörn + pieluszka Dada w rozmiarze 1 (poniżej) – Szerokość panela to 12 cm, szerokość pieluszki 11 cm. Dodajmy jeszcze ubranka i ten pozostały centymetr wypełni nam się od razu. Dziecko zdecydowanie będzie wisieć na swoich genitaliach.

2

Babybjörn + pieluszka Dada w rozmiarze 2  (poniżej) – Szerokość panela to niezmiennie 12 cm, szerokość pieluszki 11,5 cm. Do tego ubranka i cały ciężar dziecka ląduje na genitaliach.

3

Babybjörn + pieluszka Dada w rozmiarze 3 (poniżej) – Panel – 12 cm i pieluszka 12 cm. Komentarz zbędny, bo już każdy wie, na czym spocznie ciężar dziecka.

4

Womar:

Szerokość panela to 12 cm, rozmiary pieluszek już znamy. Maleństwo zawiśnie na swoich genitaliach w mega niekomfortowej i niezdrowej pozycji dla niego, do tego będzie musiało dopasować się do sztywnej wkładki (wszyta w miejscu, gdzie widać logo producenta, ma ona kształt trapezu i wymiary orientacyjne 23 cm x 20 cm).

5
Wszystkie 3 pieluszki ułożone od najmniejszej do największej. Poniżej miarka zaznacza szerokość panela nosidła Womar

 

Ułożenie dziecka w wisiadle

– jest spionizowane;

– nie ma ono zapewnione w żaden sposób zapewnionej pozycji zgięciowo-odwiedzeniowej, która dba o prawidłowy rozwój kręgosłupa (brak wsparcia naturalnej kifozy kręgosłupa u noworodków oraz bodziec do przeprostu);

– wąski panel sprawia, że nóżki zwisają luźno, przez co głowy kości udowych są wyjęte z panewek biodrowych;

Babybjörn - zdjęcie producenta. Warto zwrócić uwagę, że modelka podtrzymuje nóżki dziecka, prawdopodobnie po to, aby wizualnie uatrakcyjnić pozycję dziecka. Gdyby puściła nóżki tego dziecka lepiej by było widać, że dziecko wisi na swoim kroczu
Babybjörn – zdjęcie producenta. Warto zwrócić uwagę, że modelka podtrzymuje nóżki dziecka, prawdopodobnie po to, aby wizualnie uatrakcyjnić pozycję dziecka. Gdyby puściła nóżki tego dziecka lepiej by było widać, że dziecko wisi na swoim kroczu

– ciężar ciała dziecka spoczywa na spojeniu łonowym;

 

Noszenie przodem do świata – dlaczego jestem na nie

– nosząc przodem do świata dziecko opiera się o brzuch noszącego, w przypadku kobiet po porodzie też o większy biust. Jest to bodziec do przeprostu rozwijającego się kręgosłupa dziecka;

– w łatwy sposób można nieświadomie przebodźcować dziecko – maluszek, który nie rozumie świata nagle musi obcować z całym wachlarzem bodźców – przede wszystkim wizualnymi i dźwiękowymi. Dziecko nie ma możliwości ukrycia się, gdy coś je zaniepokoi lub przestraszy, gdyż nie widzi rodzica. Jest zostawione przez kluczowe sekundy samo sobie ze swoim strachem. Jedyne co mu zostaje to krzyk i zamknięcie oczu. Rodzic nie widzi reakcji dziecka i trudniej mu zareagować od razu. Mój 18-miesięczy syn do dziś dzień boi się, gdy ulicą przejeżdża motor. Jak idziemy za rękę to od razu gwałtownie łapie się za moją nogę i chce, aby go przytulić i ukoić. Nie ma dzieci, które rodzą się i rozumieją ten świat jak dorośli. Każde dziecko się czegoś przestraszy. W naszym wypadku są to motory, w innym mogą być szczekające psy, przejeżdżająca na sygnale karetka, zbyt jasne światło czy głośno śmiejąca się młodzież. Warto pamiętać też o tym, że przebodźcowane dziecko musi dać upust temu, co zobaczyło a nie zrozumiało i płacze.

Rodzic w takim ułożeniu

Alanis Morisette nosząca dziecko przodem do świata
Alanis Morisette niosąca dziecko przodem do świata

– ma zmieniony środek ciężkości, co sprawia że wymuszona jest nieprawidłowa pozycja noszącego – rodzic po prostu ma tendencję do garbienia się,

– pasy naramienne w obu nosidłach są bardzo słabo wypełnione, co w znaczny sposób wpływa na komfort noszącego i odczuwanie ciężaru dziecka na własnych ramionach;

– nie widzi twarzy dziecka, trudno mu zareagować na otaczające dziecko bodźce.

Plasikowy element nosidła może powodować ucisk na nerwy noszącego
Plasikowy element nosidła może powodować ucisk na nerwy noszącego

– plastikowy element, który w moim Babybjörn odpowiada za utrzymanie skrzyżowania pasów może powodować ucisk na nerwy. Znam mamę, która nosząc dziecko w wisiadle z powodu ucisku tego pasa na jej plecy nie miała czucia w palcach jednej ręki i do dziś dzień ma problem z odczuwaniem w tej dłoni.

Podsumowanie

Nie dajmy się omamić tym, co promują gwiazdy. Na zdjęciach promocyjnych produktu Babybjörn modelka trzyma dziecko za stopy i podciąga je do góry, aby dać rodzicom złudne poczucie, że dziecko w tym czymś nie wisi. Moim faworytem jest modelka firmy Womar, po której minie widać dość dobrze, że nie jest przekonana do tego, co przyszło jej prezentować.

Wzrok i mina modelki nie przekonują do zakupu tego nosidełka ;)
Wzrok i mina modelki nie przekonują mnie do zakupu tego nosidełka 😉

 

Obserwowałam swojego czasu fora tematyczne, a nawet grupy sprzedażowe i często czytałam jak uświadomione w temacie wisiadeł mamy negatywnie wyrażają się o rodzicach w tychże noszących. Pamiętajcie, żeby szanować wybory innych. Skoro ktoś uznał, że Babybjörn, Womar czy Chicco są najlepsze dla ich dziecka – uszanujcie tą decyzję. Nie wyzywajcie napotkanych na ulicy rodziców od barbarzyńców; nie mówcie przypadkowej mamie w parku „Oooo, jaki biedny maluszek, wisi na swoim kroczu”, bo to Was stawia w złym świetle. Może po prostu są nieświadomi zagrożenia? Może zbyt łatwo pochłonęli marketing jaki znali z obrazków z pudelka? Może mama próbowała się nauczyć motać, ale jej jedyną pomocą były kiepskie filmiki z YouTube? Lub jej mąż nie stwierdził, że nie będą wydawać kasy na doradcę chusowego, bo to bez sensu? Może dostała takie wisiadełko od znajomych i nie miała czasu siedzieć na forach tematycznych, żeby się dowiedzieć, że taka wisiadła lepiej sobie odpuścić? Nie oceniajmy zbyt łatwo. Nie jesteśmy w czyjejś skórze, nie znamy powodów i motywacji. Wychodzę z założenia, że każdy rodzic chce dobrze dla swojego dziecka. Nawet nosząc je w wisiadle. Bo nawet wisiadło gwarantuje bliskość, ciepło rodzica, głos bijącego serca (przy noszeniu przodem do opiekuna). Jeśli jakaś mama nosząca w wisiadle przodem do świata na placu zabaw zacznie ze mną rozmowę o noszeniu dzieci to chętnie dalej pociągnę ten temat. Na początek powiem, że lepiej jest nosić przodem do opiekuna i opowiem o przebodźcowaniu. Potem, jeśli będzie zainteresowana, opowiem o prawidłowej pozycji dziecka i o etapach rozwoju kręgosłupa w pierwszym roku życia dziecka. Tylko pod żadnym pozorem nie pozwolę jej odczuć, że czuję się lepsza z racji dokonywanych wyborów, a ona gorsza. Podeślę jej link do tego artykułu, niech sama wyciągnie z niego wnioski. Nikt nie lubi jak się zbyt arogancko wchodzi z butami w nie swoje życie. Zdarzało mi się odburknąć obcej osobie, gdy ktoś mi zarzucił że duszę dziecko w chuście lub wykrzywiam mu kręgosłup. Bo jak ktoś atakuje, to naturalne jest, że chcemy się bronić. Uczmy się sztuki dobrego rozmawiania ze sobą, a nie skakania sobie do gardeł. Zwłaszcza złudna internetowa anonimowość wielu osobom pozwala jeździć po innych bez hamulców i bez poznania sytuacji innej osoby wmawiać jej, że jest złym rodzicem. Nic nie uzyskamy jak kogoś obrazimy. Natomiast po merytorycznej rozmowie jest spora szansa, że rodzic „wisiadłowy” rozezna temat i przestanie nosić w tym, co dziecku szkodzi.

Źródło grafik: Facebook, Google, zdjęcia własne.

Tak nie nosimy, czyli mama dziecko przodem do świata w popularnej książce dla dzieci "Jesień na ulicy Czereśniowej" Rotraut Susanne Berner.
Tak NIE radzę nosić, czyli mama nosząca dziecko przodem do świata w popularnej książce dla dzieci „Jesień na ulicy Czereśniowej” Rotraut Susanne Berner.

Przytuleni.com z radością włączają się do akcji #nicminiewisi , którą zapoczątkowała Magda, autorka bloga Dwie Córki .

Wy też możecie się przyłączyć tagując na FB lub Instagramie swoje zdjęcie z dzieckiem w chuście lub nosidle miękkim #nicminiewisi

Nic Mi Nie Wisi

 

1. Cialdini, R., (2004) Wywieranie wpływu na ludzi. Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

logo_serce_170-130

  • Ana

    Bardzo mądrze napisane, dziękuję za ten artykuł.

  • Magda

    a co z podpisem ostatniej grafiki? 😉 chyba wkradł się błąd.

    • Już poprawiam 🙂

      • Ewa

        ostatnia grafika ciągle brakuje słówka „nie” 🙂

      • Dziękuję za czujność, poprawione 🙂

  • #nicminiewisi 🙂
    Udostępnię Twój wpis w ramach akcji. Dziękuję za niego!

    • Będzie mi bardzo miło. O Twojej akcji na pewno napiszę!

  • Wiktoria

    Książka jest genialna. .. czytałam użyłam w pracy licencjackiej i używam czasami w życiu 😀 wisiadla strasznie irytująca sprawa moja koleżanka na zdjęciach fb szczyci się dzieckiem w wisiadełku. ..Łapie nerwa jak widzę noszenie przez nią dziecka przodem do świata w womarze :-/ wrrrr…..

  • Paula

    Akurat Womar zrobił dwie dobre rzeczy – Womar eco i Womar eco 2. Miałam dwójkę. Jak najbardziej ergonomiczny, wygodny dla dziecka i rodzica, powodował „odruch spania” 🙂 może nie jest to Tula czy Pathi, ale i tak polecam przy niższym budżecie. 🙂

  • doti

    Ale ludzie kupują wisiadła, właśnie po to, by dziecko miało PROSTY kręgosłup! serioserio. Nosząc dziecko w chuście, wiele razy byłam zaczepiana przez różne Troskliwe Ciocie (po prostu obce baby spotkane na ulicy), że dziecko ma taaakie wygięte plecy i będzie miało krzywy kręgosłup, biodra, całe będzie pokrzywione….

  • Maciek

    Dobry artykuł. A co z nosidłami turystycznymi, np. Deuter kid comfort 3 – uzywamy takiego po tatrach noszac dziecko po kilka godzin.

  • Mi tez nic nie wisi

    Ja się dałam złapać w sidła nosidła, na szczęście synek tak je nie lubił, że po dwóch dniach oddałam je sklepu. Teraz nosimy się w lenny lamb i jest super!
    Dlaczego dałam się złapać w nosidło? Ponieważ poważna zagraniczna firma wzbudziła moje zaufanie. Do tej pory głowie się jak to jest, że takie przedsiębiorstwo produkuje coś co ma szkodzić maluchom? Przecież procesowi produkcyjnemu towarzyszy etap projektowania i testowania. Budowa i rozwój noworodka jest twórcom na pewno znany, może jednak oni wiedzą o czymś o czym my nie wiemy?

    • No niestety, przez wiele lat ludzie palący papierosy nie mieli świadomości szkody jaka za tym idzie. Może kiedyś w przyszłości producenci wisiadeł będą musieli wypłacać odszkodowania za propagowanie niezdrowego noszenia dzieci? Zobaczymy.

  • ela

    Przepraszam ale nie przeczytalam wszystkich wpisow i artykulu do konca ale warto zwrocic uwage ze babybjor wyprodukowal najnowszy model (nie wiem czy dostepny w Polsce) ktory pozwala dziecku siedziec w odpowiednio szeroko rozlozonymi nozkami do zabki. Coraz zadziej widze te stare modele.
    http://www.babybjorn.com/baby-carriers/baby-carrier-one/

    • fastyna

      Może i panel w tym nosidle jest trochę szerszy ale nadal jest bardzo sztywny więc prostuje kręgosłup dziecka a poza tym ciągle propaguja noszenie przodem. Samym poszerzeniem panelu niewiele poprawili swój produkt….

      • Halina

        Miałam model klasyczny. Bzdura z tym sztywnym panelem! 🙂 jest delikatnie wzmocniony przez przeszycie, w środku jest gąbka, dopasowuje się do pleców, to nawet widać na zdjęciach na olx, że nie jest sztywne. Pani tworzy opinię na temat produktu, którego nie używała. Córka w nim zasypiała na spacerach tak jak na rękach, była szczupła i dobrze w nim „leżała”. PANEL MÓGŁBY BYĆ SZERSZY na całej długości,ale to nosidło dla małych, lekkich dzieci jeśli się wrzyna to dziecko jest za duże lub za ciężkie. „Plastikowy element nosidła może powodować ucisk na nerwy noszącego” Pani kupiła, nie sprawdziła i sugeruje,a ten element jest niewyczuwalny. Moje dziecko nie miało żadnych problemów z bioderkami i nie ma wad postawy 🙂 z tego nosidła bez budzenia można przełożyć dziecko do łóżeczka (jest miękkie i łatwo się odpina), jeśli odepnie się klamry po skosie można karmić. Świetne do autobusu, zostają ręce by się asekurować/sięgać po chusteczki a dziecko i tak jest okrakiem na kolanach, gdy się idzie z nim dłużej można asekurować nóżki dać ręce pod uda, dla mnie to nie jest duża wada, zalet jest mnóstwo. Model carrier one wygląda na pozbawiony tej jedynej wady.

  • Monika

    Jako fizjotrapeutka popieram Cię obiema rękami. Dodam tylko tyle,że ostatnio częściej widzę wiszące dzieci w chuście- zawiązane byle jak, co powoduje tyle.samo szkody co noszenie w ww wisiadłach.

    • To prawda, szkoda tylko że nie wszystkie mamy weryfikują swoją wiedzę dot. motania u doradców, wtedy takich „chusto-samoróbek-wisiadeł” byłoby mniej.

  • Pingback: Nie zwariować()

  • Pingback: Nosić czy nie nosić? A jak nosić to w czym? Czyli słów kilka o wyborze nosidełka! | Nie zwariować()

  • Magdalena

    Takie akrtykuły są bardzo potrzebne. Problem wisiadeł powinien być poruszany również w telewizji (np. śniadaniowej często oglądanej przez mamy). Można dziecku zrobić krzywdę nieświadomie.

  • justynapogo

    Hej, bardzo fajny artykuł 🙂 Myślę tylko, że to nie wina celebrytek sprawia, że wisiadła są hitem, a bardziej to, że są niestety o wiele łatwiej dostępne. Moi znajomi dali nam w spadku babybjorna. Kupili go, bo mieszkają w Norwegii a tam funkcjonuje przekonanie, że to dobra firma, wie co tworzy. Ludzie chcą nosić, idą do sklepu i tam im doradzają wisiadło nie mówiąc, że to to, a specjalistami nie są. Na szczęście chusty są co raz bardziej popularne, a chustomeetingi pomagają oswoić się z tym, że to nie jest aż taka czarna magia. Myślę, że wszystko idzie w dobrym kierunku, niestety powoli, bo nie każdy mieszka w Warszawie jak ja i nie każdy ma tyle samozaparcia. Pozdrawiam, Chustomama Róży 😉