Psychiczna bariera zarzucania dziecka na plecy

with 2 komentarze

Jako doradca często spotykam się z rodzicami – najczęściej są to noworodki i małe niemowlęta, w dodatku pierworodni – tak do 5-6 miesiąca życia. Wiązania, jakie proponuję na początek to kangurek i chusta kółkowa lub kieszonka w zależności od potrzeb rodzica/ rodziców i dziecka. Niekiedy proponuję rodzicom naukę plecaka prostego, ale najczęściej spotkam się z dość dużym oporem. Sporo się zastanawiałam z czego może wynikać to negatywne nastawienie do noszenia dziecka na plecach i mam pewną teorię…

„O nie, to nie dla mnie!”

Najczęściej rozmowa o plecaku prostym zaczyna się od tego od kiedy można nosić tak dziecko. W tym wiązaniu możemy nosić maluszki od urodzenia – i jest to pierwsze zaskoczenie ze strony rodziców, że nie trzeba nosić noworodka lub małego niemowlęcia cały czas na przodzie lub na biodrze. Kolejnie, rodzice proszą mnie o pokazanie jak wygląda sam proces motania plecaka prostego: kładę chustę na równym podłożu, przy środku chusty kładę główkę dziecka, robię tobołek, zarzucam dziecko na plecy, dociągam chustę i wiążę podwójny węzeł płaski. Na etapie zarzucania dziecka najczęściej słyszę komentarze:

„Ooo, nie, to nie dla mnie.”

„Ooo, nie, to to odpada.”

„Na pewno sobie nie dam rady.”

„MI się to nie uda.”

„Wypadnie mi. 100%.”

Na plecach jest fajnie, dasz sobie radę, Rodzicu! :) (Chusta: Pellicano Baby Maschera Veneziana Irides, Wiązanie: plecak z koszulką)
Na plecach jest fajnie, dasz sobie radę, Rodzicu! 🙂
(Chusta: Pellicano Baby Maschera Veneziana Irides,
Wiązanie: plecak z koszulką)

Moim zdaniem problem z motaniem dziecka na plecach rodzica czy opiekuna nie leży w samym wiązaniu, ponieważ ilość ruchów jaką mamy do wykonania już po tym jak dziecko jest na naszych plecach jest dość mała. Problemem jest bariera psychiczna przed samą czynnością zarzucenia dziecka na plecy. Strach, że dziecko wypadnie; strach, że stracimy w chuście naprężenie; strach że zrobimy dziecku krzywdę paraliżują… Wiązania z przodu (brzuchem do brzucha oczywiście) i na biodrze rodzica pozwalają mu na stałą kontrolę wzrokową dziecka. W momencie gdy rodzic zaczyna swoją przygodę z chustonoszeniem to chce widzieć jak maluszek reaguje na pierwsze motania, czy jest bardziej skłonny współpracować, czy się niecierpliwi i nie chce być w chuście.

Zaufaj sobie, zaufaj chuście i pokonaj strach

Po rozmowie z rodzicami lub rodzicem po powiedzeniu im o istnieniu blokady psychicznej często przyznają mi rację i pytają jak dać szansę plecakowi, jak ten strach przezwyciężyć. Moja odpowiedź to: naucz się dobrze wiązań przodem i na biodrze. Naucz się dobrze dociągać chustę, zobacz jak pracuje materiał, jak reaguje na to Twoje dziecko. Zaufaj chuście, zaufaj sobie, zaufaj mi. Zobacz na własnej skórze, że nie robisz ani sobie, ani dziecku krzywdy nosząc je w chuście. Pamiętaj tylko o moich wskazówkach jak robić to dobrze. Jeśli już po 2-3 miesiącach poczujesz, że już potrafisz okiełznać kilka metrów materiału to daj szansę plecakowi. Często ten czas zgrywa się z wzmożonym zainteresowaniem dziecka światem i chęcią oglądania czegoś więcej niż najczęściej dekolt mamy 😉

Noszenie na plecach w chuście i w nosidle ergonomicznym

Z każdym miesiącem dziecko staje się coraz cięższe i wybierając wiązania przodem do opiekuna musimy mieć świadomość, że będzie zmieniać się nasz środek ciężkości. Kangurek nawet przy cięższych dzieciach da nam wyjątkowy komfort noszenia, ponieważ materiał na plecach rozłożony jest bardzo szeroko i wiązanie to wymusza prawidłową postawę ciała noszącego; w przypadku kieszonki jest już inaczej i rodzic w tym wiązaniu może mieć tendencję do garbienia się. Chusta kółkowa, jako wiązanie asymetryczne, z każdym miesiącem będzie coraz bardziej obciążać plecy opiekuna, więc konieczne jest noszenie dziecka naprzemiennie – raz na prawym, raz na lewym biodrze.

Noszenie dziecka na plecach będzie stanowiło dla niego nie lada atrakcję, ponieważ będzie

W drodze na Praded (Czechy) i 8-miesięczny Gienio podirytowany faktem, że musi patrzeć tylko na boki, a nie w przód.
W drodze na Pradziad (Czechy) i 8-miesięczny Gienio podirytowany faktem, że musi patrzeć tylko na boki, a nie w przód. Nosidło ergonomiczne Tula model sowy, rozmiar standard. Zdjęcie robił www.pawelgebski.pl

noszone w tym samym kierunku, w którym podąża opiekun. Co więcej, motając dziecko w plecak prosty możemy zdecydować przed dociąganiem chusty możemy zadecydować na jakiej wysokości chcemy, aby był nasz maluszek – czy niżej czy wyżej. Jest to ogromna przewaga chusty nad nosidłem ergonomicznym. W nosidle pas biodrowy musi być nie gdzie indziej, tylko na biodrach noszącego, więc mniejsze dzieci mogą czuć się podirytowane faktem że są noszone na plecach, a widzą tylko plecy opiekuna lub muszą się patrzeć na boki, a nie na wprost.

Podsumowanie

Najczęściej uczę plecaka prostego rodziców drugiego lub kolejnego dziecka lub tych, którzy mają już minimalne doświadczenie z chustą. Doskonale rozumiem, że podobnie jak każda nowość rodzic i z chustą będzie musiał się oswoić, nauczyć się dociągać chustę czy korygować luzy. Warto wiedzieć, że w przypadku nauki wiązania plecak prosty blokada psychiczna przed zarzucaniem dziecka pojawia się u świeżo upieczonych rodziców bardzo, bardzo często. Warto mieć to na uwadze i nie zniechęcać się do samego wiązania, ponieważ jest ono naprawdę łatwe. Jedynie co jest problematyczne w plecaku to strach noszącego, ale mając świadomość tego faktu możemy ten lęk opanować i gdy poczujemy większą pewność siebie w temacie motania to nie ma co się zastanawiać tylko spróbować plecaczka. I noszący, i dziecko szybko poznają plusy płynące z tego wiązania 🙂

logo_serce_170-130

  • mea

    Bardzo dobry i trafny tekst 😀 puszce go dalej bo moze wiele mam zainteresowac 🙂

  • Agnieszka

    A ja mam pytanie pokrewne. Próbowałam syna nosić na plecach od kiedy skończył 6 miesięcy i próbowałam aż do roku. Próbowałam plecaka prostego, z koszulka, z krzyżem, wiązałam w mei tai’a zarówno luźno jak i mocno dociągając, pasy mt przechodziły raz nad, raz pod nóżkami… I nic. Po maksymalnie 5-10 minutach strasznie bolą mnie plecy. A właściwie ramiona. Nie daje rady wytrzymać. Zaraz urodzi się drugie, chusta juz idzie (cudna nati beżowa, diamentowa z bambusem), wiem, że przydałoby się móc robaczka wrzucić na plecy. Ale jak się do tego zabrać? Co może być przyczyną bólu? Gdzie jeszcze szukać rozwiązania? Konsultacje niestety odpadają – mieszkam za granicą. Może możesz mi odpowiedzieć jeszcze jakieś aspekty wiązania na które zwrócić uwagę? Dziękuję z góry!