Chustonoszenie a przepukliny kręgosłupa noszącego

with Brak komentarzy

Jestem świeżo po konsultacji z mamą, która boryka się z problemem przepuklin kręgosłupa i chciałam się z Wami podzielić refleksjami po tym spotkaniu.

Po pierwsze, jestem bardzo pozytywnie zaskoczona świadomością mamy – bez żadnego doświadczenia w chustonoszeniu była przekonana o tym, że noszenie w chuście da jej większy komfort niż noszenie dziecka na rękach.
I nie sposób się z nią tutaj zgodzić, trzeba było wybrać tylko odpowiednie wiązania, w tym wypadku – wiązanie.
W przypadku przepuklin kręgosłupa noszącego obowiązkowe są symetryczne wiązania, nie jest wskazane jednostronne obciążanie. Od razu postawiłam na wiązania kangurek i plecak prosty. Mama odmówiła nauki plecaka prostego ze względu na dyskomfort przy noszeniu czegokolwiek na plecach, więc zostaliśmy przy kangurku. Istniała również obawa mamy o to, że przy zarzucaniu tobołka na plecy pojawi się problem z kręgosłupem.

Wiązanie: kangurek, Chusta: Oscha Roses Eros (wersja Walentynki 2013).
Wiązanie: kangurek, Chusta: Oscha Roses Eros (wersja Walentynki 2013).

Dlaczego nie zaoferowałam kieszonki? Kieszonka zbyt mocno skupia poły wysoko na plecach noszącego, poza tym naprężone poły wiążemy na odcinku lędźwiowym noszącego. Były to moje kolejne argumenty na „nie” dla kieszonki. Ze względu na wiek dziecka (mały noworodek, konieczność podwinięcia dziecku miednicy i tym samym zapewnienie mu pozycji zgięciowo-odwiedzeniowej) wiązanie podwójny X również odpadło; poza tym, nawet gdyby dziecko byłoby starsze to podobnie jak w kieszonce poły skupione są wysoko na plecach i mógł być to kolejny powód dla dyskomfortu rodzica.

Strzałem w dziesiątkę okazał się kangurek. Mama miała potrzebę noszenia dziecka z przodu, a szeroko rozłożone poły chusty zagwarantowały mamie bardzo duży komfort noszenia. Udało nam się zamotać dziecko, które w chuście spędziło ok. 30-40 minut. Mama w końcu mogła cieszyć się bliskością dziecka bez noszenia dziecka na rękach, co za tym idzie – pozbyć się drętwienia rąk i bólu pleców, a dziecku dać zdrową i odciążającą kręgosłup pozycję zgięciowo-odwiedzeniową.
Całe konsultacje towarzyszył nam bardzo pozytywnie nastawiony do chust tata, który został przeze mnie nauczony nie tylko kangurka, ale też chusty kółkowej, która z racji jednostronnego obciążenia pleców jest zupełnie wykluczona dla mamy.

Podsumowując, najważniejsze, aby przy ograniczeniach zdrowotnych noszącego skonsultować się z doradcą noszenia i dowiedzieć się jakie wiązania będą w naszym konkretnym przypadku najlepsze. Nie należy się zniechęcać swoim problemem zdrowotnym, ponieważ małe dziecko wymaga noszenia niezależnie od tego, czy będzie to noszenie na rękach, czy w chuście.